Serwis maszynowy vs ręczny

Być może część z Was już zastanawiała się nad pytaniem: Co jest lepsze dla nart?

Jak w wielu sytuacjach – w tej także – odpowiedzi na to pytanie nie da się udzielić jednoznacznie. Obydwa rozwiązania serwisu mają swoje wady i zalety. Mamy nadzieję, że poniższy artykuł rozwieje wasze wątpliwości i pomoże wybrać odpowiednie dla Was rozwiązanie.

Przez ostatnie lata produkowane urządzenia do ostrzenia krawędzi poddawane były licznym innowacjom. Maszyny te stały się bardziej precyzyjne i nie uszkadzają (już) krawędzi. Niestety nie wszystkie serwisy narciarskie korzystają z takiego sprzętu. W bardzo wielu, w których nie inwestuje się w nowoczesne wyposażenie, są ciągle maszyny starszego typu, bądź te stosunkowo tanie. Wielokrotnie docierały do nas narty, w których krawędź jest zdarta nierówno – skrajnych przypadkach różnica między czubkiem, a środkiem narty wynosiła prawie 2 mm. Nie trzeba tłumaczyć, że takiej krawędzi nie zostało wiele żywotności. Przy takiej grubości pozostało jedno ostrzenie lub uderzenie w kamień/lód by krawędź się trwale wyszczerbiła. Takie narty należy już raczej spisać na straty.  

Ogólnie rzecz ujmując – obróbka maszynowa jest bardziej prozaiczna (o przygotowaniu nart świadczy jakość maszyny, a nie zdolności serwisanta) i ekonomiczna czasowo (czas przygotowania nart jest nieporównywalnie krótszy niż przy obróbce ręcznej). Maszyny nie radzą sobie jednak dobrze z wgnieceniami krawędzi. Przy obróbce ręcznej do takich miejsc używa się specjalnych kamieni, które czynią krawędź podatną na danym obszarze, dzięki czemu można efektywniej ostrzyć.

Prawda ludowa głosi, że ręczne przygotowanie nart jest mniej inwazyjne dla krawędzi – podczas ostrzenia ściąga jej się tylko tyle, ile faktycznie jest konieczne i nic więcej. Maszyny ściągają sporo metalu w związku z czym skraca się ich żywotność. 

To chyba tyle ile można powiedzieć na temat przygotowania krawędzi.

 

Co do przygotowania ślizgu natomiast – to, co można zrobić ręcznie to – załatać dziury, nasmarować i wypolerować. Kłamstwem było by stwierdzenie, że wszystko ze ślizgiem narty da się zrobić ręcznie.

Obecnie strukturę ślizgu tworzą mikroskopijne rowki ułożone w różnych geometriach (o tym niebawem będzie można przeczytać w innym artykule) i to one odpowiadają za dziesiąte i setne części sekund przy pomiarze czasu na mecie. Po zalaniu dziur tzw. kofiksem, czyli preparatem do regeneracji, lub po normalnym użytkowaniu sprzętu – rowki te zacierają się. Po pewnym czasie więc, ślizgi wymagają maszynowego odnowienia struktury, by nabrał on blasku jak ze sklepowej półki.

Nasza praktyka pokazuje jednak, że praktyczne znaczenie ma to tylko dla zawodników, którym zależy na tychże ułamkach sekund, a wpływ na jazdę rekreacyjną jest niezauważalny.

I chyba ostatnie pytanie które można postawić: dlaczego zajmujemy się ręcznym przygotowaniem nart? Zanim zaczęliśmy – korzystaliśmy z popularnych serwisów maszynowych. Kiedy zainwestowaliśmy pierwsze pieniądze w sprzęt do samodzielnego serwisu – już po kilku razach okazało się, że narty są po prostu lepiej przygotowane, mniej się niszczą i nie straszne im żadne warunki. Dlatego postanowiliśmy podzielić się naszymi umiejętnościami i wspaniałymi wrażeniami z Wami, drodzy Państwo…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *